Przyszłość gminnej oświaty
Nauczyciele i dyrektorzy szkół, rodzice i reprezentacje uczniów, psychologowie i pedagodzy, przedstawiciele samorządu zostali zaproszeni przez wójta Tomasza Stellmaszyka do debaty na temat oświaty w gminie Komorniki. – Do działania zmusiła nas sytuacja demograficzna – mówił w Centrum Tradycji i Kultury witając gości. Gmina pracuje nad audytem na temat stanu oświaty, samorząd przygotowuje reformę zaplanowaną na wrzesień przyszłego roku. Dyskutanci powtarzali, że z żadnej reformy nie będą zadowoleni wszyscy. Niektórzy zawsze będą się skarżyć, że dzieje się to kosztem ich interesów.
Zanim działania takie się zaczną, gmina musi znaleźć, przedyskutować optymalne rozwiązanie najważniejszych problemów. Wójt podkreślił, że pieniądze nie są ważniejsze od ucznia. Hasło to przewijało się w trakcie dyskusji, choć Marek Kubiak, przewodniczący Rady Gminy uściślił potem, że rzeczywiście potrzeby uczniów liczą się najbardziej, ale w ramach budżetu, gmina ma bowiem możliwości ograniczone. Wójt podkreślił, że gmina Komorniki plasuje się w czołówce tych, które wydają najwięcej na inwestycje w oświacie. W tej dziedzinie lepsze wyniki ma tylko gmina Tarnowo Podgórne.
Aleksandra Kuźniak omówiła zawartość audytu dotyczącego stanu gminnej oświaty. Mówiła o sytuacji demograficznej. Podkreśliła, że według najnowszych danych nadchodzi niż demograficzny, w oświacie przedszkolnej już daje się we znaki, świadczą o tym wyniki rekrutacji. Jest to zresztą trend ogólnopolski. O ile w szkołach jeszcze tego nie widać, w przedszkolach rośnie liczba wolnych miejsc. – W szkołach tąpnięcie nastąpi później – ostrzegła Aleksandra Kuźniak. Wszystko to dzieje się w sytuacji, następuje spadek liczby ludności migrującej do gminy, gdy maleje liczba urodzeń.
Wnioski z audytu są następujące: gmina aktywnie inwestuje w oświatę, procesy demograficzne są nieubłagane, wymuszają działania organizacyjne w sieci przedszkoli, utrzymanie jej w obecnym stanie pogłębia problemy. Decyzje dotyczące infrastruktury oświatowej należy podejmować z dużą ostrożnością. Nie wchodzi w grę powszechna akceptacja przeprowadzonych przez samorząd zmian.
Moderatorem debaty, zaproszonym przez wójta Stellmaszyka, był Marcin Wojtkowiak, wójt gminy Czerwonak. Prosił on dyskutantów, by nie wypowiadali się dłużej niż przez dwie minuty i starali się nie zabierać głosu więcej niż raz. Niektóre panie zgłaszały się jednak wielokrotnie, wypowiadały się na każdy temat, choćby po to, by przyznać rację przedmówcy. Podobnie czynił jeden z nauczycieli. Uczestnicy debaty postulowali otaczać większą troską nauczycieli, dbać o podnoszenie przez nich kwalifikacji, organizować szkolenia. Wielokrotnie powtarzano opinię, że uczniów trzeba traktować indywidualnie, dbać o rozwój jednostek, szczególnie zwracając uwagę na tych najzdolniejszych. W niektórych szkołach, na przykład w plewiskiej „jedynce”, problemem jest brak pomieszczeń. Konieczne jest „odkrzesłowienie” uczniów – budowa zielonych klas, półkolistych, nie pod dachem, lecz wychodzących w przestrzeń, klasy takie powinny liczyć 18-20 uczniów. Wójt obiecał, że problem w Plewiskach zniknie – trwają przygotowania do rozbudowy placówki, co wymaga pozyskania gruntu. Tamtejsze kontenery będzie można wykorzystać jako dodatkowe pracownie, a o konieczności troski o takie miejsca mowa była wielokrotnie.
Rodzice i nauczyciele z Chomęcic zgodnie wskazywali, że fundamentem skutecznej edukacji jest współpraca i wzajemne zrozumienie między wszystkimi stronami: szkołą, uczniami i rodziną. Nauczyciele apelowali o poszanowanie ich kompetencji, wiedzy i doświadczenia zawodowego, zaznaczając, że tylko partnerskie podejście może przynieść realne efekty w wychowaniu i kształceniu młodego pokolenia. Mowa była o konieczności zapewnienia większej opieki pedagogicznej i psychologicznej, o zerówkach i ustawowym braku rejonizacji. Uczniowie domagali się częstszego organizowania zajęć niewymagających przebywania w szkolnych ławkach. Rodzice mówili o konieczności zakazania używania przez uczniów smartfonów, które źle oddziałują na dzieci. W szkołach powinno być więcej zajęć sportowych. Nauczyciele wychowania fizycznego zwracają uwagę na otyłość i na to, że zdarzają się dzieci nie potrafiące nawet złapać piłki. Marek Kubiak zauważył, że nie jest to wina nauczycieli, lecz rodziców, szkoła nie może ich we wszystkim zastępować.
Debatę na długo zdominował temat przemocy w przedszkolu w Szreniawie. Jeden z podopiecznych terroryzuje pozostałe dzieci, które boją się chodzić do przedszkola, mają problemy psychiczne. Co najdziwniejsze – nikt nie znajduje na niego sposobu. Osoba zgłaszająca ten problem domagała się od władz gminy szybkich i stanowczych działań. Ostrzegała, że może dojść do nieszczęścia, gdy agresywny przedszkolak zrobi komuś krzywdę. Inni podkreślali, że dzieciom dysfunkcyjnym trzeba pomóc, jednak Olga Rytter, przewodnicząca Komisji Oświaty Rady Gminy zwróciła uwagę, że problemem są tu obowiązujące przepisy.
Innym problemem, charakterystycznym nie tylko dla gminy Komorniki, jest zachowanie rodziców. Nauczyciele w wielu szkołach mają z nimi poważne problemy. Utrudniają im pracę, usiłują przejmować kompetencje, zachowują się obcesowo. Nauczyciele żądali, by władze gminy wsparły ich, zadbały o pomoc prawną. – Trzeba byłoby zawrócić niektórych rodziców do szkoły i pracować nad nimi pedagogicznie – komentował Marek Kubiak.
Przewodniczący Rady Gminy podkreślił też, że reforma, nad którą samorząd pracuje, dla niektórych osób przyniesie skutki negatywne. Władze gminy są tego świadome i będą dążyć do przedyskutowania każdego spornego tematu. Zwrócił też uwagę, że demografia, czyli malejąca liczba uczniów, będzie gminie sprzyjać, pojawi się więcej miejsca na stworzenie rozwijających zainteresowania uczniów pracowni tematycznych.
Źródło: Nowiny Komornickie

